jak sójka za morze

Sójki, ptaki które jesienią są niezwykle aktywne, sprawiają wrażenie jakby szykowały się do odlotu, pakowały walizki.. One jednak nigdzie się nie wybierają. Krzątają się w pośpiechu robiąc zapasy na zimę, poszukując bezpiecznego miejsca, aby owe skarby skrzętnie ukryć, najchętniej w mięciutkim mchu, grubych warstwach ściółki leśnej, pod płatkami kory czy w opuszczonych ptasich gniazdach. Wypełniają swoje spiżarki żołędziami, nasionami, owocami drzew. Sójki są więc bardzo zapobiegliwe, ale również zapominalskie ponieważ często o swoich licznych spiżarkach nie pamiętają lub nie mogą czy nie potrafią odnaleźć zapasów pod pokrywą śniegu i lodu. A dzięki temu żołędzie, które w takiej spiżarce pozostawiono, na wiosnę zaczynają kiełkować, dają początek młodym dębom. Dąb jest gatunkiem ciężkonasiennym, jego nasiona nie mogą unosić się na wietrze, tak jak nasiona innych drzew. Gdyby nie zimowa zapobiegliwość sójek, żołędzie mogłyby kiełkować tylko tam, gdzie upadną czyli pod koroną drzewa macierzystego. Tak więc sójki przyczyniają się do rozsiewania dębów 🙂 
  
Zapewniam, to jest sójka… światło już nie takie o 15.00
  
  
  
  

36 Replies to “jak sójka za morze”

  1. Sójka, wypisz, wymaluj sójka! Dzisiaj akurat oglądaliśmy z moimi zerówiaczkami odcinek starego, dobrego Misia Uszatka, pod tytułem (dokładnie!) „Jak sójka za morze”. I powiem Ci,że jak tak patrzę na żywą,to ta sójka z filmu była baaardzo dobrze zrobiona i podobna. Cieszę się,że już twój blog wraca do normy, ja miałam wyczerpany limit i przez parę dni zmniejszony przesył danych, więc tylko czasem coś się ładowało i domyślałam się,że masz kłopoty.Pozdrawiam!

    1. Witaj, długo Cię nie było i już martwiłam się czy Ty w ogóle z tego Gdańska wróciłaś. Dobrze, że już jesteś :-))) Z tą sójką to niesamowity zbieg okoliczności :-))) nie udało mi się (na razie ;-)) zrobić jej lepszego zbliżenia. W kwestii kłopotów, to widzę światełko :-)))

    1. U mnie są sójki albo sroki, jedne bądź drugie, nigdy razem, zawsze kłócą się o zdobycie terytorium. Chwilowo sójki zwyciężyły.

  2. Dla mnie sókja ta taki „kogucik podziubał i uciekł” ale moje sikoreczki coraz częściej budzą mnie o 4-tej rano,marudzę coś przez sen dzieczynki ptaszynki dajcie pospać. plis…:)))Rano zwieszam ulubioną ich słoninkę naszpikowana słonecznikiem,choć wiem,że o tej sprzyjającej porze jesieni powimnny sobie radzić same,,,ale jak słyszę,że mnie odwiedzają moje serce nie pozwala być obętnym na ich prośby …;))Chyba nigdy nie nauczę się być asertywna osobą wobec ludzi i zwierząt(choć wolę czasami bewzbronne zwierzęta nad cynicznymi ludżmi))

    1. Sikorki potrafią obudzić ze snu kamiennego. Ja jeszcze nie zaczęłam ich dokarmiać. Na razie sobie jakoś radzą. Ale Ty, kobieta o wielkim sercu… pewnie i latem im coś sypiesz. Pozdrawiam serdecznie :-)))

  3. No, to sobie nareszcie odpuszczę, jak co zapomnę, powiem sobie, że będzie z tego pożytek:)))) Na trzeciej fotce całkiem fajny top-model:)))) Milutkiego dzionka i słonka…..Acha, co do żołędzi to też je „chomikuję”, potem dorzucam do różnych leśnych wiązanek – zdobień, także do wieńców, do stroików świątecznych itd….

    1. Żołędzie wyśmienicie nadają się do takich kompozycji, razem z szyszkami, kasztanami… pięknie to wygląda.Szkoda, że w naszych spiżarkach nie kiełkują dęby ;-)))

  4. W dzieciństwie i później, kiedy sama miałam małe dzieci, uwielbiałam ten wierszyk o tym, że „wybiera się sójka za morze, ale wybrać się nie może”. Jednak tak do końca nie zdawałam sobie sprawy, jak naprawdę wygląda sójka! Dzięki Tobie Dominiko już wiem…bardzo ciekawe są również zwyczaje sójkowe, które opisałaś…Dziękuję i pozdrawiam najserdeczniej:)))

    1. Na tych zdjęciach niestety dobrze nie widać jaka jest piękna. Szczególnie w locie można dostrzec jej niebiesko-biało-carne ubarwienie na skrzydłach. Tu widać trochę jej makijaż.;-))) Pozdrawiam serdecznie 🙂

  5. To już wiadomo Dominiko, dlaczego sójki zostają u nas na zimę. Brzechwa to wiedział. :))) One za długo się szykują i zdecydować się nie mogą, czy zostać czy lecieć za morze. Jednak zostają i cieszą nasze oczy swoim pięknym wyglądem. Nie one jedne, więcej jest takich pięknych ptaków, trzeba tylko umieć je zauważyć. Dobrej jesieni Dominiko. :)))

    1. Witaj Rozyno :-))) Brzechwa miał rację:-) istne wariactwo z tymi sójkami, raz się pakują a za chwilę wręcz przeciwnie, walizka się rozsypuje… Przed obiektywem aparatu uciekają aż się kurzy, w ogóle ostatnio nie mam szczęścia do zdjęć portretowych ptactwa i zwierzyny jakiejkolwiek… dzikiej czy domowej Pozostaję jednak optymistką 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    1. Gdybyś wiedział ile ja musiałam się „napełzać”, aby te marne fotki zrobić… ile było podchodzenia i udawania, że wcale mnie tu nie ma…. oj dużo ;-)))

      1. Jak myśliwy ;-))) Zbliża się pełnia, zwierzyna wychodzi na żer późną nocą, pomyśl o nocnym wyjściu do lasu lub na jego skraj. Do tego dobra lornetka i gwarantuję, że dłuuuuugo będziesz te emocje wspominać. ;-)))Miłego dnia.

      2. Albo ja mam siłę przekonywania, albo Ty łatwo ulegasz ;-)))W każdym bądź razie naprawdę warto zobaczyć przyrodę nocą.Bardzo miło się czytało a zwłaszcza oglądało.Pozdrawiam;-)

      3. Tak naprawdę to kilka takich wypadów nocnych mam na swoim koncie, wrażenia, jak mówisz, niesamowite :-))) Pozdrawiam

      4. No w sumie tak, namawiam Cię do oczywistych rzeczy, przecież to logiczne i oczywiste, zwłaszcza, że mieszkasz w takim miejscu.Plama z mojej strony…… wiec morda w kubeł ;-):-)

  6. I u mnie uaktywniły się sójki a w każdym razie widać je na bezlistnych drzewach. Nie dokarmiam jeszcze sikorek i innych skrzydlatych przyjaciół ale mam zgromadzony pokaźny zapasik. Sójki próbują odstraszać zimą drobne ptaszki przy karmnikach, wykorzystując fizyczną przewagę, dlatego nie są moimi ulubieńcami ale muszę przyznać, że są śliczne. Zresztą przecież to po prostu prawa natury.Pozdrowienai

    1. Też jeszcze nie dokarmiam, ale chyba już czas, dzisiaj już przymroziło trochę, dni krótkie, trzeba będzie słoninę rozwiesić. Pozdrawiam

  7. Rzadki ptaszek, przynajmniej u mnie. Czym można je przywabić? Ta na czubku sosny cudnie pozuje, wcale ładnie Ci się udała.

  8. Zachęcona i zachwycona Twoim lakonicznym ale wielemówiącym opisem linków do blogowych przyjaciół postanowiłam i ja ( w wolnej chwili czyli za jakiś czas) poszerzyć moje załączniki. Nie będę kopiować ale chciałabym się zainspirować. Czy pozwalasz? Czy można?

    1. Sójki oczywiście można przywabić żołędziami :-)) oraz ziarnem słonecznika lubią też podbierać słoninkę sikorkom, zrywają cały kawałek i uciekają z łupem.Oczywiście inspiruj się ile chcesz…:-)))))

  9. Bardzo lubię sójki, bo są takie piękne, ale wyjątkowo bezczelne w karmniku. :))) No może jeszcze bardziej bezczelne i natrętne potrafią być… zięby. I do tego cudnie śpiewają. :))) A zdjęcie jak pozowane.:)))

  10. No proszę jaki niepozorny choć piękny ptaszek a ile zamieszania potrafi narobić i w wierszu i w przyrodzie i na twoim blogu Dominisiu,Cudne są twoje fotki naprawdę,a ten głóg jaki piękny nawet tak późną jesienią, patrząc na to zdjęcie prawie czuję jak pachnie wiosną obsypany białym kwieciem.Tak,tak,siedlisko to zdecydowanie MAGICZNE MIEJSCE a dzięki twemu blogowi i my możemy je podziwiać.Pozdrawiam

    1. A do tego jeszcze strasznie skrzeczy, awanturując się. Głóg już zmrożony, ale ptaki chętnie zbierają jego owoce. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam :-)))

  11. Trudno nie lubic sójek – sa takie kolorowe ale to straszne rozbójniczki.U mnie jest ich cała masa, rozsiewają żołędzie tak, jak piszesz, a potem usuwam samosiejki dębów, bo rosną w całym ogrodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *