pod błękitnym parasolem jesieni

Polubiłam listopad, wiem.. to niepojętym się wydaje, lecz w ten stan fascynacji wprawiło mnie nienarzucające się, przyjaźnie grzejące słońce, urokliwe barwy przyrody, niedbale opadające, kolorowe liście, optymalna temperatura…..  Kiedyś, gdy mieszkałam w mieście jesień była dla mnie nieprzyjazna, płaczliwa, nostalgiczna, mroczna, depresyjna. Od kiedy mieszkam na wsi, każda jesień jest piękna, tego roku szczególnie… Spacerowałam dziś wpatrzona w niebo, błękitne, listopadowe… a na jego tle pojawiały się niesamowite kształty, igieł, szyszek, drzew  prawie liści pozbawionych, jednak w swym majestacie dostojnych i pięknych… 
  
  
 
 … 
 … 
  
 …
 

41 Replies to “pod błękitnym parasolem jesieni”

    1. O, to ciekawe, zraz biegnę sprawdzić czy i u mnie ta obfitość żołędziowa występuje. Czyżby ciepła jesień spowodowała takie zjawisko? Pozdrawiam :-)))

      1. Nie wiem czy to ciepła jesień czo naturalne zjawisko występujące co kilka lat, raczej to drugie. Tu gdzie ja mieszkam żołędzie można z leśnych duktów łopatą zbierać. Podobne zjawisko było około 6 – 7 lat temu. Wtedy to też dziki miały obfitość pokarmu a ich pogłowie bardzo wzrosło. Prawdopodobnie i tym razem tak będzie. Znając życie rolnicy będą w okresie letnim liczyć straty w uprawach, koła łowieckie wypłacać odszkodowania, myśliwi będą pilnować upraw i polować, a społeczeństwo przepełnione hipokryzją będzie ich wyzywać od zwyrodnialców i morderców niewinnych zwierzątek. Ot takie oto życie.Pozdrawiam ;-)))

      2. A to wszystko przez żołędzie, natura potrafi życie skomplikować. W mojej okolicy żołędzi prawie w ogóle nie ma…choć dębów nie brakuje. Dziki lubią buszować w kukurydzy pastewnej, ku rozpaczy rolników…

      3. Twierdzę jednak, że skowronki nie całkiem pełnym głosem nad głową śpiewają. ;-)…

      4. Skowronki może nie śpiewają, ale za to wróbelki ćwierkają :-))))Gdzie znajduje się Twoje nadleśnictwo, jeśli mogę zapytać? W jakim rejonie?

      5. Można by określić jako wyśmiewaną, wyszydzaną, niedocenioną, ścianę wschodnią, Tak mniej więcej w połowie odległości między Augustowem a Przemyślem. Wiesz, śnieg, lód, białe niedźwiedzi, wrony zawracają a psy d… szczekają ;-)))))))))))))))))))))Pozdrawiam.

      6. O, to piękny miejscu! Tam gdzie przyroda jest jeszcze nie tak bardzo przez człowieka zdominowana. A psy d… to i u mnie szczekają :-)))) Pozdrawiam!

      7. Kurcze,???…???? nie posądził bym Twojej ładnej suczki o takie praktyki. ;-)))))))

  1. Mnie piękno, które ukazujesz w tych z pozoru smutnych ogołoconych drzewach skłania do pozytywnej refleksji o przemijaniu…Jesień życia też może być ciekawa i piękna jeśli spojrzymy na nią tak jak Ty patrzysz na przyrodę Dominiko:-)Dziękuję i pozdrawiam całe Siedlisko!

    1. No bo jesień jest piękna, jesień życia również. Stare spękane, pochylone drzewa czy bezlistne gałęzie mają swój charakter, tak jak dojrzali ludzie, którzy nie jedno przeżyli. Pozdrawiam serdecznie

    1. Wrzesień i październik zawsze lubiłam, listopad już nie, przede wszystkim z powodu szybko zapadającej ciemności, deszczu, wiatru.W tym roku listopad mnie zadziwił….

      1. Nie tylko Ciebie…. Fakt, że ciągłe ulewy i świszczący wicher zawsze napawał odrazą do listopada.

      2. No właśnie, ale jednak nie musi tak być :-))) Tylko jak to zrobić, aby zawsze taki piękny był???

  2. Masz rację Dominiko że w tym roku wyjątkowy jest ten miesiąc a nawet wyjątkowa ta jesień.Jestem listopadową dziewczyną i może dlatego jesienią zdecydowanie czuję się najlepiej.Do tego te niesamowite ciepłe kolory,dosłownie kaskada barw więc nawet jeśli po niej następuje szaruga to zakładam kalosze i ciepłe ubranko i wędruję po parku lub okolicznym lesie podziwiając rozpięte wśród gałęzi pajęczyny z nanizanym kroplami deszczu wyglądające jak sznury pereł lub spaceruję szurgając nogami w opadłych liściach jak małe dziecko.To też cieszy! A potem w domu herbatka z malinami i przegląd zrobionych zdjęć.To też urok jesieni!Pozdrawiam!Buziaczki

    1. Danusiu, mam wrażenie, że o mnie napisałaś… bo robię właśnie tak jak Ty. Listopadową dziewczyną nie jestem, ale nie przeszkadza mi to jesienią się zachwycać. Pozdrawiam Cię serdecznie :-))))

  3. Tegoroczny listopad rzeczywiście daje się lubić…tyle słońca, jak nigdy o tej porze roku…Masz rację, że w dużych miastach się tego nie czuje…tej zmiany pór roku, tych kolorów, takiego nieba…dopiero, jak się wyjedzie za miasto, to przeżywanie jest zupełnie inne… Na pewno jest wielką frajdą…popatrzeć sobie do góry, pofotografować…i jakie cudne efekty:))) Pozdrawiam gorąco:-)

    1. W mieście pory roku bardziej się zacierają, jest tam przecież jesienią jaśniej niż na wsi, jaśniej od świateł, latarni, neonów. Za miastem głównie księżyc drogi oświetla, a jednak nie czuję z powodu braku światła przygnębienia. Na razie ;-))) Pozdrawiam serdecznie

  4. Bo w tym roku Dominiko jest wyjątkowy listopad. To dostatek słońca sprawił, że polubiliśmy go, jak nigdy przedtem. Ale czy jeszcze nas swoim światłem uraczy ? Choć prognozy pogody zapowiadają słońce, jednak chmury i mgły skutecznie blokują mu dostęp na ziemię.Myślę, że jeszcze listopad nas w tym roku przyjemnie zaskoczy.Pozdrawiam Cię Dominiko ciepło, bo dzisiaj wyjątkowo zimno i ponuro.. :)))

    1. To prawda Rozyno, słońce odgrywa tu zasadniczą rolę. Ale nawet i dzisiaj, choć nieco chłodniej było, to jednak jeszcze świetliście. Oby jak najdłużej. Pozdrawiam serdecznie :-)))))

  5. Ech, w lesie jest zawsze pięknie, ale najpiękniej latem, że się tak uprę:) A drzewa są najpiękniejsze wiosną, w takiej zielonej mgiełce…Pozdrawiam ciepło

    1. Myślę, że każda pora roku posiada swój urok. Kiedyś bardzo lubiłam lato i gorące słońce, dzisiaj już mniej, nie potrafię w ogóle siedzieć czy leżeć i się opalać. Wolę spacerować jesienną porą.. i komarów nie ma ;-))))

  6. Masz rację Dominiczko,że inaczej wygląda jesień w mieście niż na wsi, brak takego bezpośredniego kontatku z przyrodą ,wszystko jakieś takie szaro-bure i nawet liście bez wyrazistego zapachu i koloru..:-))Pozdrówka ślę bardzo serdeczne :))

    1. Zatem polecam wypady do lasu, jak najczęściej, by odetchnąć świeżym, pachnącym kasztanami i żołędziami powietrzem. Masz przecież Alutko swoje ulubione dukty leśne, prawda? Pozdrawiam serdecznie :-))))

  7. Co racja to racja,jesień w plenerze jest piękniejsza, nawet ta baaardzo jesienna i mokra. Dobrze,że chociaż w tym roku listopad nas troszkę rozpieścił słoneczkiem.

    1. A jak w końcu listopad pokaże swoje prawdziwe oblicze, zapłakane.. to zawsze można wtulić się w „fale Wisły”… Buziaki przesyłam :-)))))

  8. Nawet ten nieco nieodziany listopad, gdy spojrzeć na niego czule i z wrażliwością staje się piękny, delikatny, roziskrzony. Za to, że tak pięknie go przystroiłaś w swoją wrażliwość Dominiko, dziękuję ślicznie. Pojaśniało, gdzieś oddaliła się jesienna melancholia… Ściskam Cię gorąco w te coraz chłodniejsze dni.

  9. Późny wieczór a tu rozświetlone słońcem niebo. Miło zajrzeć w takie miejsce po ponurym, mglistym dniu. U nas listopad pokazał swoją brzydszą twarz.

    1. Ewuniu, u mnie też dzisiaj jest już trochę inaczej, dominują szarości i mgiełka. Tym bardziej pozdrawiam ciepło :-)))

  10. Łagodnie zazdroszczę, bo u nas od trzech dni słońca ani na lekarstwo. Ja też uwielbiam każdą porę roku, nawet chmurny listopad, odkąd mam Brzózkę

    1. O no właśnie Krystynko, czyli potwierdzasz moją teorię „o antydepresyjnej wyższości wsi nad miastem”? Pozdrawiam

  11. jesień na wsi jest piękna – ja tez juz polubiłam listopad ( ten bieżący łatwo było polubic, był taki słoneczny).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *