goniąc kormorany

 

Każda wyprawa musi mieć swój cel, na dzisiejszą wycieczkę kajakową po największym z jezior Pojezierza Brodnickiego, Partęczyny Wielkie, zaplanowałam: znaleźć i sfotografować kormorana. Wyruszamy w pierwszą sobotę września, jest piękne, słoneczne wczesne popołudnie, wiosła zaurzają się miarowo w błękitnej, czystej wodzie, czuję przyjemne ciepło na ramionach i lekki powiew wiatru we włosach… Płyniemy na wyspę, tam bowiem dostrzegam uschnięte drzewa, a to oznaczać może, że właśnie tam kormorany przebywają…

 

 

 

 

 

  

 

Jest! Sylwetka kormorana śmiało rysuje się na biało-niebieskim tle… Wbrew powszechnym opiniom, nie jest to „paskudne ptaszysko” lecz piękny, dostojny ptak, lśni w słońcu jego czarne upierzenie, wygina się jego  wyprofilowana szyja… Niestety, to co kormoran po sobie pozostawia, to suche kikuty obumarłych drzew…

 

  

 

…po chwili dostrzegam, że nie jest on osamotniony…

 

 

 

… prawie na każdym drzewie siedzi grupa czarnych ptaków, niektóre z białymi, inne z czarnymi lecz wszystkie z pełnymi od ryb brzuszkami…

 

 

 

 

 

 

… teraz widzę, że to cała kolonia!

 

 

 

 

 

…zaniepokoiły się wyraźnie naszym towarzystwem, wydają dźwięki bardzo dla ucha przyjemne…

 

 

 

 

 

…płoszą się, raz po raz odlatują…

 

 

 

 

 

… nad głową słyszę trzepot skrzydeł… w niesamowicie licznej ilości… cudowne uczucie…

 

 

 

 

 

… i my do brzegu dobijamy :-))) cel został osiągnięty…!

 

32 Replies to “goniąc kormorany”

      1. Wielu nie docenia takiego zespolenia z przyrodą, nawet gdy mają okazję. Serdecznie pozdrawiam….

  1. A czemu kormorany pozostawiają po sobie suche, obumarłe drzewa? Co takiego z nimi robią, że nie przetrzymują ich wizyty? Mam dylemat.Który z rozchodników chciałaś?Mówiłaś o czerwonym…. Ja mam tylko tą największą odmianę o zielonych liściach i bardzo ciemnych czerwono-karminowych kwiatach. Taka, jak jest w moim poście na pierwszej fotce. Dopiero później do mnie dotarło, że na fotografiach jest też rozchodnik o bordowych liściach. Niestety nie posiadam tej odmiany. Jest mały i nie spełniał moich oczekiwań. Ja przede wszystkim hoduję kwiaty, które można ściąć do wazonu. Ten karminowy rozchodnik olbrzymi nadaje się do tego wyjątkowo. W wazonie wytrzymuje ponad miesiąc, nawet półtora. Idealna roślina na… groby.

    1. Odchody kormoranów są silnie żrące, zawierają ogromne ilości stężonych fosforanów i azotanów, odchody nie tylko oblepiają drzewa ale również przedostają się do gleby.. Drzewo, na którym gniazdują kormorany jest w stanie przetrwać najwyżej 3 lata.Ten wysoki czerwony rozchodnik właśnie bardzo mi się podoba :-)))Jeśli to naprawdę nie jest kłopot, to będę szczęśliwa, jeśli taką sadzonkę dostanę :-))))

  2. Pięknie tam… O kormoranach niewiele wiedziałam, u mnie tylko bociany obserwuję, która niedaleko mają swoje podniebne gniazdo. Dziś mam jechać na zakupy, ale chyba wybiorę się na łono natury, podobno to ostatni tak słoneczny weekend. Pozdrawiam ciepło, Dominika:)

  3. A ja wyłaniam się wreszcie ze swojej wewnętrznej głuszy i od razu zachywt. Tak piękne ujęcia. Trzepot skrzydeł kormoranów prawie i do mnie dolatuje. Cudowne miejsce zamieszkujesz Dominiko. Pozdrawiam cieplutko.

    1. Witaj zatem Małgosiu 🙂 z głuszy wewnętrznej wychodzisz… i do głuszy wpadasz 😉 przynajmniej na chwilę, u mnie. Pozdrawiam serdecznie :-)))

      1. Ale ta głusza jest piękna, tutaj można się schować na dłużej. Tak pięknie 🙂

  4. Taaak, kormorany sa pięknymi ptakami ale zaczynają dominować nad jeziorami. Nie mają żadnego wroga naturalnego i mnożą się na potęgę. Po wojnie zamieszkiwały tylko jedną wyspę na Mazurach, a teraz sa juz nawet nad zalewem Jeziorsko ( w środku kraju).

  5. Mało wiem o kormoranach, teraz widzę że zdecydowanie za mało, tylko: …sznur kormoranów w locie splatał się ….. A one cudne i dumne, pozując i w locie, na tle obumarłych koronek drzew – bez konkurencji i zasłonek liści

  6. Uwielbiam widok kormoranów suszących skrzydła po nurkowaniu. A szum skrzydeł dużego stada ptaków ( jakichkolwiek) to rzeczywiście przeżycie niezwykłe. Przeżyłam kiedyś przelot kilku tysięcy gęsi a innym razem kilkuset żurawi, tego co wówczas czułam nie zapomnę do konca życia.

    1. Masz rację Egretto, takie wrażenia są niezapomniane, piękno, siła w takiej ilości , fascynacja samą zdolnością latania, powodują, że pozostaje nam tylko patrzeć z rozdziawioną miną i zachwycać się….

  7. I znowu Dominiko się czegoś nowego od Ciebie dowiedziałam. Nie przypuszczałam, ze te romantyczne (z piosenki) ptaki takie szkody wyrządzają. Niesamowite … A zdjęcia udało Wam się zrobić świetne, tym bardziej, że to dość płochliwe ptaki.Pozdrawiam Cię Dominiko słonecznie (jeszcze). :)))

    1. Witaj Rozynko, kormorany są piękne i takie fajne odgłosy wydają, które niosą się daleko po jeziorze… a drzew, bardzo, bardzo szkoda… Serdeczności życzę :-)))

    2. Tak naprawdę jedynym stworzeniem wyrządzającym naturze szkody jest człowiek. Wszystko inne instynktownie działa na jej rzecz.

      1. Też tak myślę, przyroda sama reguluje i równowagę w swym systemie wytwarza. A człowiek…. słów szkoda… Buziaczki!

  8. Kormorany to wspaniałe ptaki….widziałam je z bliska w „Ptasim Raju” na Wyspie Sobieszewskiej…Piękne ujęcia, gratuluję Dominiko:)))

    1. Ostatnio ciągle od kogoś o tej wyspie słyszę, nie byłam tam …czyli to znak, aby wyspę odwiedzić…:-)))) zwłaszcza, że jak mówisz są tam kormorany :-))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *