na leśnym dukcie zagubieni

…wrzesień i październik to piękne miesiące sprzyjające pieszym, rowerowym wycieczkom… po zielonych jeszcze zieleni głębią, pachnących wczesną jesienią duktach leśnych, wytyczonych ręką organizacji turystycznych, przemyślanych szlakach czy nieoznaczonych, wijących się w gąszczu drzew…uwikłanych we własne sploty myśli ścieżek….

…każda z tych dróg jest dobra i właściwa, jeśli do celu prowadzi… a cel różnym i dla każdego innym przecież celem się staje…

…przemierzać zagajniki leśne, rozglądać się, przyglądać mrówkom, zwierzętom, drzewom, liczyć dendronologiczne słoje na pniu drzew powalonych, podglądać jak żyje las i jego mieszkańcy…  i tym właśnie życiem się cieszyć… to cel do osiągnięcia dla mnie… teraz już osiągalny…

  

 

 

 

  

 

 

 

 

 

 

 

… spotkanie z mieszkańcami lasu zawsze bywa dla mnie  frapujące… jestem przecież w ich świątyni i tę świątynię pragnę uszanować… i w oczy głęboko spojrzeć zbłąkanej na mej drodze istocie, a może na odwrót …?…  

  

 

 

 

 

 

44 Replies to “na leśnym dukcie zagubieni”

    1. Witaj Ewo, jeśli do lasu masz daleko to zapraszam do mnie na wspólne wirtualne wędrówki, czasem po lasach, czasem po łąkach… polach, jeziorach. Też to lubię!

    1. koziołek był bardzo zajęty swoimi sprawami, w momencie, kiedy robiłam to jego drugie zdjęcie, zorientował się, że jednak nie jestem drzewem i tak szybko uciekł, że nie zdążyłam już kolejnej fotki strzelić..

  1. Bardzo trudno jest zrobić zdjęcie zwierzętom w ich naturalnym środowisku…a Tobie Dominiko zawsze się to udaje:))) Widać jesteś już prawie częścią tej natury i zwierzęta traktują Cię jak „swoją”:-) Leśna droga przepiękna…aż chciałoby się w nią „wskoczyć”:)))

    1. Bardzo bym chciała, aby tak właśnie było, aby zwierzęta tak mnie traktowały, ale bywa różnie…. choć ja czuję się wtopiona w naturę, czasami nawet za bardzo, bo chyba trochę zdziczałam…. Buziaki przesyłam

  2. Wszystkie miejsca i fotki piękne ale to na rozdrożu jakąś strunę potrąciło w mojej duszy, może dlatego że nie widać wahania u wędrowca, jego krok pewny i stanowczy …… całkiem moje przeciwieństwo

    1. Wędrowiec wiedział dokąd ma pójść, uprzednio mapę przestudiował, dlatego wahania nie widać. A Ty Pielgrzymie kochany nie sprawiasz wcale wrażenia istoty niepewnej, wręcz przeciwnie bardzo zdecydowanej 🙂

      1. Sprawiam wrażenie to kluczowe słowo, bo z podejmowaniem decyzji, u mnie bardzo słabo. Niczym osiołek, umysł wte a serce wewte. Kamień nabyłam na ułatwienie dobrych decyzji. Monetą rzucam. Pasjanse stawiam……..

      2. Pellegrino czy te wszystkie czary-mary, rzucanie monetą…itd. sprawdzają się w Twoim przypadku? Ja też takie sztuczki wyczyniam i muszę Ci powiedzieć, że to działa…!

      3. Chyba działa bo jakąś decyzję podejmuję w końcu ale czy jest właściwa? Najlepsza dla mnie i dla świata. I dla wszystkich których dotyczy?

  3. To jest pełnia życia ( dla mnie, a widzę, że i dla Was) ! Nie mogę uwierzyc, że tak długo nie byłam na Twym blogu ale to przez tę słabość.trudno mi było siedziec przed komputerem. Wszystko przeczytałam i jeśli nie miałabym swego Siedliska, to chciałabym mieszkac w Twoim :DDDD

  4. Witaj Dominiko,jak miło ponownie zatopić oczy,stracić głowę i zostawić serce w twym uroczym pełnym piekna i tajemniczości Siedlisku Sumówku -:)) Życzę Ci kochana aby zdrowie i siły pozwalały na nowe odkrycia wspaniałej natury, którą dzielisz się z nami. Serdecznie pozdrawiam.

    1. Alutko, piękne i miłe słowa piszesz, które bardzo mnie cieszą. Może jeszcze coś ciekawego uda mi się podpatrzeć..? Pozdrowienia serdeczne przesyłąm :-))))

      1. E tam, ale dziękuję. Najbardziej zaśmiały mi się oczy jak napisałaś do Rozyny,że grzyby pojawiają się w lesie. Błagam Dominika jak najwięcej fotek z tymi borowikami choć niekoniecznie szlachetnymi.W lesie na grzybobraniu mogła bym spędzić każdy dzień od rana do wieczora.Szkoda,że mieszkam tak daleko od Ciebie.Ostatnio byliśmy na Pustyni Błędowskiej,od nas to rzut beretam jeszcze w ubiegłym roku mieliśmy niezłe zbiory grzybów, a teraz zero, susza i suchoty….w naszym rejonie Dąbrowa Górnicza,Sosnowiec,Czeladż,Będzin czyli ZAGŁĘBIE, nie mylić ze Śląskiem…:))) Jak bardzo żałuję,że u nas nie ma grzybów nawet na bazarkach , jestem skłonna sobie kupić i ususzyć,nie wyobrażam sobie wigilii bez zupy grzybowej,pierogów z grzybami . Kochana tą wiadomością podniosłaś mi adrenalinę…:)) Ale zbieraj chociaż Ty a ja będę cieszyła póki co tylko oczy.Dobrej nocki Dominiczko

      2. Alutko kochana, z Twoich stron do naszego Siedliska bardzo dużo Gości przyjeżdża, ukochali sobie z „zagłębia” turyści nasze strony.. A grzyby, na łąkach maślaki, w lesie podgrzybki i koźlaki dziś zebrałam, chcesz to chętnie ususzę i prześlę Ci choć garstkę grzybków do świątecznych potraw.. :-))) Buziaki :-)))

  5. Dominiko, jeszcze jesieni na Twoich zdjęciach nie widać, może jesienny zapach w powietrzu daje się wyczuć, Ty to najlepiej wiesz …A to drewno to z planowanej wycinki czy z drzew powalonych przez wichurę ? Myślę, że to planowa gospodarka, bo „Twój” las jest taki zadbany, widać rękę mądrego gospodarza leśnego. :))) Wszystkiego najlepszego Dominiko. :)))

    1. Jesień bardzo dyskretnie się pokazuje, na razie tylko brzozy kolor zmieniają i liście gubią, żurawie dziś właśnie odleciały :-(Jesień bardziej czuję niż widzę i … zaczęły się grzyby :-)))Co do drzew to masz rację, planowa gospodarka człowieka….Rozyno, pozdrawiam serdecznie :-))))

  6. Mieszkam w mieście, ale… zagajniki jakieś tam mam, do lasów też nie aż tak daleko, w góry nieco dalej, ale czasem się da wyskoczyć, bo tam najbardziej drzewa czuję. Kocham drzewa, dają mi siłę i … dużo, dużo dobrego. Piękny post… buziaczki, Dominiko, niech się spełniają nasze marzenia. P.S. Ja teraz zakuwam, w psyche uderzam…

    1. Mieszkańcy miast chyba bardziej doceniają uroki natury, niż ludzie urodzeni i związani ze wsią, oczywiście nie zawsze… Trzymam kciuki za Twoje zakuwanie… cokolwiek to oznacza…teraz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *