w kobiałkach, koszach i koszyczkach…

Ani listopadowe poranne mgły, ani coraz szybciej zapadający zmierzch, ani wiatr smagający policzki, ani zimne, wilgotne powietrze, ani nawet siąpiący deszcz nie są w stanie przeszkodzić mi w codziennej krzątaninie w szykującym się do zimowego snu ogrodzie. Nie są w stanie także zatrzymać mnie w wędrówkach po ozimych polach, bagnistych łąkach i pachnących igliwiem lasach Pojezierza. Z każdej eskapady, krótszej czy dłuższej, mniej czy bardziej ekscytującej przynoszę pełne kieszenie szyszek i żołędzi, przynoszę kosze przelewających się naręczy suchych roślin i ziół, namiastkę ostatnich kwitnących jeszcze kwiatów w ogrodzie, przynoszę kosze opadłych liści i innych leśnych skarbów. A w każdym z nich dostrzegam coś interesującego… kruchość, kolor, kształt, fakturę, zagubiony promień słońca, niesłychaną wolę życia,  niedoskonałość, nieuchronność   przemijania…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

26 Replies to “w kobiałkach, koszach i koszyczkach…”

  1. Piękne bukiety ale równie piękne naczynia, do których je wkładasz – np te stare patery… Jestes prawdziwa mistrzynią !

  2. piękne rzeczy pokazujesz nam, dominiko. dostrzegasz piękno natury, wiesz co z czym połączyć….to jest talent, którego mnie zabrakło. zero wyobraźni. uściski:)

  3. Cudne kompozycje stworzyłaś Dmoniniczko a w każdym z tych bukietów widać nie tylko barwę czterech pór roku…,ale przede wszystkim miłość i pasję .. Moja czarodziejko Buziaczków moc!

  4. Piękne dekoracje! Żałuję, że nie mam zdolności do tworzenia takich cudeniek i tym bardziej podziwiam Twoją wyobraźnię:))) Uściski serdeczne:-)

      1. No, no, normalnie FLORYSTKA z Ciebie.

        Bukiety z jeżówką cudne:)

        A mi się nic nie chce, bo siąpi i siąpi, a roboty w ogrodzie ustawiają się w kolejce kłócąc się o pierszeństwo.

        Buziaki na dobranoc

      2. Nie naśmiewaj się proszę! Do florystki mi daleko i wcale nie aspiruję do tak szczytnego zajęcia. Buziaki!

  5. Jesień maluje i tworzy bukiety ale Ty je interesująco układasz Dominiko a wierz mi, nie każda to potrafi. Anioł fascynujący w tym fioletowym anturażu

      1. No tak, mogłam się domyślić. Delikatność ale i giętkość, wrażliwość ale i hardość, prostota ale i kunszt

      2. Krystynko, ależ nocnym markiem jesteś, ja po 01 odpadłam, Ty pewnie do rana czytałaś książkę :-)))

      3. Rozszyfrowałaś mnie albo zgadłaś. Pożyczono mi na krótko „Zawsze o tym marzyłam” i nie mogłam się oderwać bo to napisała i przeżyła Rita w podróży czyli bratnia dusza. Za to teraz jestem po śniadaniu

  6. Krystynko dokładnie czytuję Twoje notki więc trochę już znam Twe upodobania i zamiłowanie do nocnego czytania przy kozie i grzanym winie 🙂 jeśli czytałaś o bratniej duszy to podwójna przyjemność 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *