Widok jeźdźca przemierzającego konno leśne dukty, polne drogi, pozamiejskie ścieżki, zaśnieżone pagórki.. nie powinien nikogo dziwić. Przecież koń od zawsze wpisany jest w wiejski, polski krajobraz. Niestety jednak coraz rzadziej te piękne i mądre zwierzęta służą człowiekowi jako towarzysze wspólnych wędrówek. Dlatego więc takie obrazy, ze względu na swą niecodzienność, budzą jednak zdziwienie, ale przede wszystkim sympatię i rodzą pozytywne emocje.
…

…

…

…

…

Jejuśku! Jak ja zazdroszczę! Tylko dla mnie potrzebny byłby koń z takich, na jakich jeździła husaria (w pełnej zbroi)… :))))
Jak to, dlaczego w pełnej zbroi…???
Bo taki koń radził sobie z dużym hm… obciążeniem. :))))
O nie, nie wierzę, widziałam przecież Twoje 4 talerze, więc ten wątek nie przejdzie! Przecież Ty tylko ogóreczki, pomidorki, paluszki krabowe i czarną (białą) rzodkiew zajadasz
więc takich bajek mi nie opowiadaj :-)))
Czwarte zdjęcie rewelacyjne. Zwierzaki wymieniły uwagi o pogodzie? A może na temat bliskich ludzi? Oglądając Twoje zdjęcia można sobie opowiadać historie.
Widać, że zwierzaki nawiązały kontakt :-))) polubiły się absolutnie!
Piękny widok i myślę, że jednak nie zniknie z naszego krajobrazu. U mnie w okolicy powstają coraz to nowe stadniny, bo jest zapotrzebowanie nawet wśród ludzi młodych na ten rodzaj rekreacji. Pozdrawiam serdecznie w mroźny poranek
O, no to świetnie, podniosłaś mnie na duchu :-))) W mojej okolicy są dwie stadniny ok. 10-15 km ode mnie, jednak jeźdźcy w moje bezpośrednie okolice nie zapuszczają się. Ten jeździec na zdjęciu to sąsiad, miłośnik koni :-)))) Pozdrawiam serdecznie
Zorka jest niesamowita.Przyjazna jest do wszystkich napotkanych ludzi i zwierząt.Nawet z koniem na drodze konwersuje sobie śmiało:) Dominko masz kochane zwierzaki.Pozdrawiam Cię serdecznie.
Zorka konwersuje, bardzo ją ciekawią takie duże zwierzęta, a koty przestraszyły się, uciekły, Kicia na drzewo, a Miluś aż do domu pobiegł. Buziaki Karolino przesyłam!
Oj, konie! Kocham je, podziwiam, ale trochę się ich boję. Jejku, te ich zębole!!!!!!! No i charakterki mają, oj mają. Ale, jak już kogoś polubią, to na amen. U nas jest policja konna w parku, fajny to widok. Często też dokarmiam pewne koniki… Śliczna seria, Dominiko… buźka! :)*
To zupełnie tak jak ja, też trochę się ich boję, ale jednocześnie bardzo lubię. Kiedyś jeździłam konno, ale to dawne dzieje. Policja konna to świetny wynalazek :-))) Pozdrawiam Cię serdecznie!
Uwielbiam widok jeźdźca na koniu…Piękne ujęcia Dominiko a to spojrzenie na przedostatnim zdjęciu…miedzy Zorką a koniem…niesamowicie to uchwyciłaś! U nas takie widoki też nie należą do rzadkości, gdyż nasz sąsiad zza płota ma niewielką stadninę koni i prowadzi również szkółkę jeździecką…Raz w roku, latem odbywają się u nas zawody hippiczne, na które bardzo chętnie się wybieram…Pozdrawiam i przesyłam buziaka:)))
O, no to z tematyką konną jesteś obeznana. A może również Ty bierzesz udział w zawodach hippicznych
i nic się nam nie przyznajesz? Zwierzaki wyraźnie się polubiły :-))) Miłego dnia, buziaki!
Niestety, nigdy nie jeździłam konno i bardzo tego żałuję…
Ja jeździłam jako nastolatka, pewnego dnia spadłam z konia i złamałam żebra, wówczas rodzice mi zabronili uprawiania tego sportu. Później już nigdy nie wróciłam do rekreacji konnej. Ale podziwiam :-)))
Koń, Pies i Jeździec – piękna trójca, we wszystkich ujęciach. Ale Koń, Pies, Kot i Amazonka – toż by dopiero był widok zachwycający. Pomyśl Dominiko !!!
Rozbawiłaś mnie, szczególnie z tym Kotem :-))) a ja może się odważę?
Odważ się i to szybko, szkoda czasu na niejeżdżenie na koniu. Ja dawno, dawno temu trochę próbowałam, córka świetnie jeździ.
chciałabym i boję się…;-)
W mojej okolicy także takie zwykłe niezwykłe obrazki, bo kilka szkółek jeździeckich w bliskim sąsiedztwie, ale tak romantycznie, w śnieżnej scenerii to jeszcze nie widziałam. Jak zawsze pięknie uchwycone, panowie Kossakowie na pewno chętnie przenieśliby te ujęcia na płótno. Serdeczności Dominiko
No tak, dla Panów Kossaków konie to przecież motyw przewodni. Szczególnie lubię patrzeć na te obrazy, na których portretowane są konie i ogary polskie. Małgosiu, jak miło że o tych wielkich malarzach wspomniałaś
patrzysz na świat przez pryzmat sztuki. Pozdrawiam serdecznie 
Dobrze,że jeszcze u Ciebie Dominiczno mogę sobie popatrzeć i podziwiać takie obrazki.W mieście to jedynie te „konie” mechaniczne hihihi ! chociaż latem miałam okazję podziwiać ślub młodej pary w pięknej bryczce zaprzęgniętej w 2 pary koni a za nimi na dorodnych konikach 2 pięknę Amazonki. Och! co to był za widok:)) Moc uścisków dla Was ślę!
Konie, bryczka, sanie to są cudowne widoki… już sobie wyobrażam scenę, o której mówisz i te Amazonki… Konie mechaniczne nie wytrzymują konkurencji z naturalnymi, ale czasem się przydają ;-))) Buziaczki!
A mnie się zawsze marzył koń na którym mogłąbym przemierzać lesne dukty, a teraz gdy nie bardzo moge chodzić tym bardziej tęskno mi za tym. U Ciebie widać zima, a u mnie nawet jej nie ma. Pozdrawiam i miłego dzionka życzę.)
Witaj Kalio, z Twoich słów wynika, że nie zakończyłaś jeszcze rehabilitacji, przykro mi bardzo, myślałam, że masz to już za sobą. Trzymaj się dzielnie
u mnie śnieg leży już długo, a właśnie teraz prószy i czuję jak idzie mróz, zimno się zrobiło. Pozdrawiam 
Wilczur miał opory przywitać się z koniem…:)
Zorka jest nienachalna w swym postępowaniu, także w ceremonii powitania z nieznanym jej koniem
ale jak poczuje sprzyjającą aurę sygnalizowaną przez zwierze „jakiekolwiek bądź „, to zaprzyjaźnia się na śmierć i życie
bo to arystokratka jest!
Piękny to widok, jakże inny niż dawniej, przed laty na wsi. Dawniej gospodarz konia nie dosiadał, najwyżej w celach rekreacyjnych do sań (jeżeli w ogóle je miał) zaprzęgał i swoich gości po okolicy woził. A na co dzień, szczególnie w okresie wiosenno – letnim koń napracował się co niemiara. Czy teraz Dominiko, Twoi sąsiedzi mają jeszcze konie przeznaczone do pracy na roli ? Dobrego dnia, Dominiko. :)))
Nie, konia na roli nie widziałam już całe wieki. Teraz prawie wszyscy rolnicy mają unijne traktory. Nikt z gospodarzy nie trzyma koni dla przyjemności jazdy konnej, niektórzy hodują je w celach handlowych. Sąsiad, który jest na zdjęciu mieszka w mieście, a kilka koni posiada na wsi mieszkają sobie w stajni przy gospodarzu, który się nimi opiekuje. Są też w okolicy dwie stadniny, skierowane właściwie tylko dla turystów, bo z miejscowych nikt nie jest zainteresowany.Pozdrawiam Cię serdecznie :-)))
W najbliższej okolicy pracuja juz tylko dwa konie. Gdy kupowaliśmy Siedlisko, były w co drugim gospodarstwie. A Twoje zdjęcia godne pędzla Michałowskiego :-).
O, sporadycznie ale jednak pracują jeszcze konie na polach. Kilka lat temu taki widok był powszechny. Aniu zbyt łaskawa jesteś w swoich porównaniach z mistrzem