wiosenna droga do domu

 

Droga, która prowadzi do Leśnego Siedliska zmienia się wraz z porami roku… Jadąc samochodem z pobliskiego miasteczka z pachnącą szynką i suszoną, podwędzaną kiełbaską ułożoną w koszyku, podziwiam wiosenny, kolorowy krajobraz. Lewą ręką prowadzę auto, prawą zaś robię zdjęcia. Spoglądam na jezioro Sosno i po tworzących się na nim falach oceniam siłę wiatru… wjeżdżam z asfaltu na białą, szutrową drogę, ale tym razem nie jest ona biała od śniegu… Unoszący się kurz wcale mi nie przeszkadza… osiada zaraz na zielonej trawie, kwitnących drzewach i unosi za mną daleko w tyle… Z zachwytem przyglądam się kwitnącym delikatną bielą i kruchą różaną poświatą, drzewom… Przesyłam pozdrowienia dla długonogiego bociana…  docieram do domu. Kroję upieczony własnoręcznie chleb, smaruję go masłem, układam na nim plaster aromatycznej szynki,  krążki pomidora… piję kawę… niczego więcej nie trzeba…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

    

 

 

 

 

30 Replies to “wiosenna droga do domu”

  1. Widok drogi uspokoił mnie co do sposobu wykonywania zdjęć. Na takiej drodze tak można… :)))) Bocian śliczności, a i okolica przepiękna. Wszyscy dookoła pieką chleb, a ja nie umiem! A już różne przepisy próbowałam i nie wychodzi. 🙁

    1. Na innej, „bardziej ruchliwej” drodze, nie pozwoliłabym sobie na taką zuchwałość… ale nawet tu trzeba być czujnym, przede wszystkim uważać na przebiegającą zwierzynę, ale też na ludzi, którzy myślą „że nic tu nie jedździ”, gnają ostro… a tu za zakrętem niespodzianka drugi samochód, niedawno widziałam jak na tej pustej drodze dwa auta się zderzyły. A co do chleba, to mój przepis jest takiprosty w obsłudze, że chleb zawsze wychodzi.. :-)))

      1. A masz przepis gdzieś na blogu, czy to tajemnica? :)))

      2. 6 stycznia napisałam post: pełnoziarnisty chleb dzisiaj piekłam. Podaję tam procedurę pieczenia chleba na zakwasie, aby tako chleb upiec trzeba posiadać zakwas właśnie, ja swój dostałam, nie robiłam go… Masz możliwość otrzymania takiego zakwasu? jeśli nie to może opiszę tę procedurę.. Tymczasem pozdrawiam

      3. Przepis spisałam, a przez „Napisz do mnie” posłałam Ci listę pytań :)))) Dawniej kobiety na wsi codziennie piekły chleb i to było normalne, kurczę blade :))))

      4. lista dotarła..;-))) kobiety na wsi pieką chleb, ale tylko te „miejskie”, Gospodynie wiejskie mówią, że ich babki taki chleb piekły, ale teraz przecież wszystko można kupić w supermarkecie… to po co piec…

  2. Widoki drogi i wizja finału wyprawy wprawiła mnie w zachwyt. Faktycznie można nie chcieć niczego więcej. Pozostaje mi pozdrowić serdecznie z całkiem innej miejskiej rzeczywistości.

  3. Chwilo trwaj. A wiesz, że my też kiedyś chleb pieklismy. Nasz ulubiony to z dodatkiem kminku i mocno posypany makiem. Pychota. A z innych newsów – my dziś prawdziwy śnieg mamy!!! 🙂 pozdrawiam wiosennie? zimowo?

    1. Własnoręcznie pieczony chlebek, jego zapach wypełniający dom… świeżość… hym.. zrobiłam się głodna… A ten śnieg wczorajszy widziałam w tv – koszmar jakiś straszny, u mnie w nocy był mróz i niestety trochę kwiatów przemarzło… mimi wszystko pozdrawiam wiosennie :-))

  4. Tak naprawdę niewiele nam potrzeba do szczęścia. Ja odkryłam tę prawdę filozofów i mnichów dopiero u schyłku życia ale na szczęście na tyle wcześnie by się tym niewiele długo jeszcze cieszyć. Z pozycji babciowej troski – nie pochwalam jazdy jedną ręką po wąchaniu wiosny i wędlinek, w stanie upojenia widokami. Z pozycji Loli P jak najbardziej zalecam

    1. Tak, tę prawdę wielu zna, ale mało kto ją praktykuje… dążąc samemu nie wiadomo dokąd? Lolu P dziękuję za troskę, ale jechałam bardzo, bardzo wolno… :-)))

  5. Czasem człowiekowi wystarczą do szczęścia tak proste rzeczy, jak kromka chleba z masłem, widok spacerującego bociana i powiew wiatru nad jeziorem…i to jest piękne:))) Rzeczywiście…czegóż trzeba więcej? Ściskam Cię Dominiko najserdeczniej:)))

    1. Często w pędzie kolejnych dni nie dostrzegamy takich błahych, ale jakże pięknych detali, które składają się na nasze życie… Ja także ściskam mocno :-))))

  6. Dominiko, a mnie ciekawi co tam jest za zakrętem tej piaszczystej drogi, czy następny zakręt, czy coś innego ? A bociany mają chyba gniazda w pobliskiej wsi ?Wiesz Dominiko, chleba co prawda nie piekę, ale od kilku dni zaczęłam znowu jeść masło i mój chleb razowy z różnymi ziarnami ze sklepu, posmarowany świeżym masłem z dodatkiem wędzonej kiełbaski, stał się przesmaczny :))) A co tam, nie mogę ciągle przejmować się cholesterolem, bo zapomnę co jest smaczne. :)))Miłego wieczoru Dominiko. :)))

    1. Rozyno, to jest ta sama droga, którą sfotografowałam jadąc autem zimą, w lutym chyba, wówczas była śnieżnobiała, na trzecim zdjęciu tamtego postu możesz zobaczyć co jest za zakrętem… tyle, że w zimowej scenerii. A choresterolem nie ma co za bardzo się przejmować, najważniejszy jest umiar.. małe przyjemności to duże radości, pozdrawiam serdecznie… a bociany mają gniazdo nieopodal we wsi :-))))

  7. A ja, jeszcze na skrzydłach wiatru, unoszonego pięknem Twoich słów Dominiko, frunę ponad drożynami wijącymi się jak wstążki zerwane z warkoczy panny Wiosny, by choć na chwilę ujrzeć oczami wyobraźni tak plastycznie urzekający zakątek. Pozdrawiam Cię najserdeczniej.

    1. szybujące wysoko, unoszone cieplejszymi frontami powietrza… Twoje myśli niczym dostojene ptaki, falujące nad mą głową… sprawiaja mi niezwykłaą przyjemność :-))))

  8. Czy cała droga z miasteczka tak wygląda? Ja mam taką końcówkę (ze 2-3 km a do mojego miasteczka jest ok.12km) i ciągle od lat zachwycam się tym widokiem. Nie mam jeziora ale mam więcej lasów i pagórkowaty krajobraz. Własny chleb smakuje ze wszystkim a jeżeli mistrz masarski przykłada się do pracy a pomidor ma smak pomidorowy to sama przyjemność. Myślę o własnej wędzarni bo to nie jest trudne a ciągle niewielu wędzi na zimno, długo w chłodnawym dymie, co daje najlepszy efekt.Serdeczności

    1. Witaj Zuza :-))) dawno Cię nie było… napisałam „droga z miasteczka” pod tym pojęciem miałam jednak na myśli taką większą wieś, oddaloną 4km od siedliska, miasteczko Brodnica jest 15km od nas. Droga oczywiście nie jest taka przez cały czas, kiedy mijam jezioro- tam jest jeszcze asfalt, póżniej skręcam w szutrową drogę… nie pokazałam na zdjęciach, że dalej jest las… następnym razem, gdy będę pokazywać drogę latem to postaram się ująć więcej (zimą już była i widać właśnie odcinek z lasem). Wędliny z małej lokalnej, dobrej masarni… a pomidory pomidorowe :-))) Pomysł z wędzarnią bardzo mi się podoba :-))) Pozdrawiam serdecznie

  9. Przepraszam Dominiko, że pytam, ale już trochę niepokoi mnie cała sytuacja: czy może otrzymałaś już tę nagrodę z konkursu? Ja jak na razie nie mam żadnej wiadomości w tej sprawie. Pozdrawiam:)))

    1. nie Genevieve, nie otzymałam tej nagrody, w przeciwnym razie szybciutko bym Cię o tym powiadomiła :-))) pozdrawiam :-)))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *