wśród dzikiego ptactwa…

…kilka dni temu nadeszło piękne, ciepłe lato, temperatura idealna aby dzień lub godzin kilka spędzić wśród sitowia i dzikiego ptactwa, wygrzewając ramiona, policzki ku słońcu wystawiając… kajakiem wolno płynąc przez najpiękniejsze zakątki Pojezierza.. wśród ciszy tak bardzo pożądanej… 
… kaczki czynią to samo co i my, wygrzewają się z rozkoszą w promieniach słońca, zastygłe, zamknięte w magicznej chwili niczym w  „świato-odpornej” kuli z ulotnych  sekund „z tu i teraz” uplecionej…  dryfują kaczki, dryfujemy i my niesieni przez wątły nurt  Skarlanki…
  
  
  
…chwilą urzeczeni porzucamy bezwolne dryfowanie i przyczajeni za parawanem niewidzialności z trzciny i sitowia przyglądamy się łabędziej rodzinie…
  
  
  
  
  
  
  
  
…niesieni nurtem sączącego się leniwie czasu… rzeki, nasyciwszy zmysły pięknem i majestatem przyrody opuszczamy rezerwat florystyczny „Bachotek”, dzisiaj bardziej pod wrażeniem flory niż fauny pozostajemy… opuszczamy trasę szuwarowo-błotną wpływając na przejrzyste wody jeziora Bachotek…
  
… oglądam się za siebie i oczom nie wierzę, młode, nieporadne jeszcze i niepewne swej urody łabędzie płyną wraz z nami…
  
  
  
…łabędzie opływają kajak dookoła, zdają się tańczyć jakiś rytualny taniec, myją i głaszczą przy tym swe pióra nieustanie… dajemy za wygraną, cumujemy i kąpiemy się wraz z nimi… oczywiście głaszcząc się nieustannie…
  
  
…młode łabędzie po kilku minutach wspólnej kąpieli odpływają, pozostawiają nas samych sobie, ociekających wodą, słońcem,  wśród niesamowitej ciszy, zapachu jeziora, spełnionej obietnicy lata…
… my też płyniemy dalej,  na Wyspę Skarbów przez niektórych zwaną Wyspą Miłości…