archetyp codzienności

I tak żyjemy od świąt do ferii, od Sylwestra do Nowego Roku,  od urodzin do imienin,  od weekendu do wakacji…..

 

A  co  jest  pomiędzy  tymi  zwrotnymi   punktami???

 

Wczesne  wstawanie, bardzo wczesne wstawanie,  gonitwa by zdążyć na czas do pracy,  tkwienie w korku wdychając spaliny,  słuchanie uwag bezmyślnego szefa,  zmaganie się z 30-toma parami ziejących pustką oczu, kiedy tłumaczysz im czym jest alegoria, sporządzanie sprawozdań, których  nikt nie czyta, podliczanie danych,z których nic nie wynika?

Lista jest długa…

 

Tego wszystkiego właśnie znieść już nie mogłam, tego właśnie uniknąć chciałam. Stworzyłam świat na swoich 

własnych warunkach.

 

Żyję zgodnie z porami roku czerpiąc z ich uroków przyjemność i chęć do działania. Obserwuję naturę, podziwiam wschody i zachody Słońca oraz Księżyca, puszczam  oko do Gwiazd i Konstelacji.  Rozpalam ogień

w kominku, wzniecam płomień w ognisku. Piekę chleb

i waniliowe ciasteczka. Spaceruję, podglądam jak żyją zwierzęta i ptaki, dostrzegam jak spadają liście, rozkwitają  pąki, słucham tego co mówi jezioro, las, zwierzęta i ludzie.

Lista jest długa..

 

Czekam też na Gości, którzy tworzą istotę i klimat mojego Siedliska. Próbuję stworzyć im warunki do miłego, beztroskiego wypoczynku, staram się przyjąć ich tak, jak sama chciałabym być przyjmowana.

 

I tak żyję od świąt do Sylwestra, od wakacji do weekendu, a pomiędzy.. wstaję kiedy jestem wyspana, kładę się spać, kiedy mam ochotę, korzystam z przyjemności mojego Świata, afirmuję  życie…