pieczona szynka… gdy śniegiem sypnie… pieczona szynka…

 

… kiedy śnieg zasypie wszystkie drogi, kiedy trudno jest wśród śnieżnych zasp drogę odnaleźć i dotrzeć do pobliskiego miasteczka, kiedy biały puch bierze w niewolę Siedlisko, kiedy buty pełne są śniegu, a samochód odmawia posłuszeństwa…  wówczas …

 

…szynkę surową zalewam marynatą…

…gorącą osoloną wodę wlewam do naczynia z suszonymi ziołami: łodygą i ziarnem kopru, gorczycą, kolendrą, estragonem, chrzanem, czosnkiem, listkiem laurowym i ziarnem pieprzu… kiedy zalewa wystygnie szynkę umieszczam w naczyniu z marynatą i maceruję 48 godzin…

…może w tym czasie drogi odśnieżą 😉 …

…szynkę osuszam, zdejmuję większe kawałki ziół, wkładam ją do brytfanki i piekę… 2 kg szynki 2 godziny w temperaturze 180 st., od czasu do czasu polewając szynkę wytapiającym się sokiem …

…szynka smakuje pysznie, delikatnie osnuta jest ziołową  nutą… jej kolor nie jest różowy, a smak zupełnie inny niż szynki kupionej w sklepie, ale … warto…

…jej walory smakowe  są wyjątkowe…

… piekę również pełnoziarnisty chleb, który doskonale komponuje się z cienko pokrojoną szynką i odrobiną chrzanu…

…a za oknami śnieg…

…skumbrie w tomacie…

20 Replies to “pieczona szynka… gdy śniegiem sypnie… pieczona szynka…”

  1. Dominiko!Takie pyszności na Twoich zdjęciach…Głodna się zrobiłam,a pora na jedzenie nieodpowiednia…chyba skuszę się na małe jabłuszko,ale na śniadanie to już sobie pofolguję!Też chlebek dziś upiekłam,tylko szynki takiej nie mam (jeszcze),ale….coś wymyślę!Serdeczności przesyłam!

  2. Dziękuję za śniadanie.
    Zgapię marynatę.
    Wczoraj mnie odgruzowali a dziś znów zawiało, wyjazdu brak. Był sołtys (na piechotę, mieszkam ponad kilometr od wsi!) może uda się załatwić odśnieżenie i dziś. Miło, że interesuje się.
    🙂

    1. Ależ bardzo proszę i zapraszam częściej 🙂 Czyli sołtys troskliwy, dobrze! U nas w tym roku z odśnieżaniem strasznie się popsuło. W poprzednich sezonach zimowych pługi pracowały do świtu, a teraz nie. Buziaki!

  3. No, potrafisz człowieka kulinarnie rozdrażnić:) Aż mi ślinka cieknie… Taka szynka z chlebkiem… Pyszności. Szkoda, że mieszkam tak daleko:) Buziaki:)

  4. Zapachniało aż na południu Dominiko, bo chociaż ja też piekę tak różności, nie tylko szynkę, to dużo bardziej oszczędnam w ziołach i przyprawach. A szkoda.
    Wczoraj chleb mi nie wyrósł, ani, ani – mam pyszny, pachnący, ciężki zakalec – nie na moje zęby. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ptaki będą miały radość.

  5. a my jutro na zakupy a ja do lekarza. trafiło mi sie nie prywatnie a na fundusz i takie buty!
    u nas i napadało i nawiało z pól.
    sołtys zapomniał o naszych dwóch domkach w szczerym polu, ale pracuś mu przypomniał, że na nim wieś się nie kończy. zobaczymy…..
    a szyneczki u mnie brak…..tak jak i piekarnika co sie popsuł:(

    1. U nas też Ewuniu, sypie i wieje, prze chwilą wyciągaliśmy samochód kurierski z zaspy na drodze, zakopał się, a że do nas jechał to poczucie odpowiedzialności tak nakazało. Powodzenia jutro na drodze i u lekarza 🙂

  6. Kochana Dominiko, to bardzo dobry sposób na ciężką zimę: takie pyszne, aromatyczne potrawy każdemu poprawią humor. Masz rację, że zamiast kupować gotową szynkę w sklepie, lepiej jest upiec ją samemu. Przy najbliższej okazji skorzystam z Twego przepisu na marynatę. Jeśli chodzi o chleb, to wygląda naprawdę smakowicie, ale raczej nie odważyłabym się sama go upiec. U nas zima też trzyma się mocno, wszystko zasypane śniegiem i kilka kresek na minusie. Marzę już o wiośnie, ale jak widać muszę jeszcze trochę poczekać. Ściskam Cię bardzo mocno i dziękuję za te pyszności:)))

    1. Jakoś tę surową zimę trzeba przetrwać, małe radości są mile widziane. Genevieve kochana pieczenie chleba, takiego na zakwasie jest bardzo proste ale potrzeba na tę czynność sporo czasu. Pieczenie szynki w ogóle nie wymaga zaangażowania.. piecze się sama i już 🙂 Serdeczności przesyłam

  7. Dominiczko Kochana,masz rację,że taka szyneczka nie jest taka różowiutka jak ze sklepu,ale ten aromat ziół i smak niepowtarzalny…,często tylko taką jadamy,ale chlebka nidy nie piekłam . Ślinka,wyobrażnia zapachu pomimo póżnej godziny ściska mnie w żołądku ,niech sie dzieje co chce,ale kradę piętkę z takiego gorącego,ciepłego chrupiącego chlebusia,smaruję masełkiem i wcinam ze smakjem. pomimi 00,24.,Buziole z zaśnieżonego południa Wam posyłam. -alutka-

    1. Alutko kochana i na pieczenie chlebka przyjdzie pora, są w nim same wartościowe składniki, mąka orkiszowa, żytnia, grahamka, wszystkie tylko raz mielone, gruboziarniste, są otręby, płatki 5 zbóż, kminek i sól. Nie ma spulchniaczy i polepszaczy smaku, nie ma karmelu, ani nawet benzoesanu sodu. Buziaki!

  8. U nas na szczęście mniej śniegu, tylko nieco ponad 10 cm, więc ograniczam sie do sycących zup. Dziś krupnik, a jutro kapusniak. A Twoja szyneczka – mniam, mniam, chyba mnie zachęciłaś; jak tylko przedrę się do miasteczka, to zrobię stosowne zakupy i tez będę wdychac ten cudny aromat :-). Byle do wiosny, Dominiko !

  9. Apetycznie brzmi i wygląda, aż chciałaby się skosztować 🙂 Serdeczności Dominiczko. Pysznego weekendu. Serdeczności :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *